Przeskocz do treści

Dolina Kieżmarska – Słowackie Tatry Wysokie

Dolina Kieżmarska
Od wakacji 2015 roku jestem członkiem Klubu Wysokogórskiego w Lublinie. W związku z tym, co jakiś czas biorę udział w wyjazdach górskich i wspinaczkowych. W dniach 15-18 marca odbył się zimowy wypad w Tatry, w którym miałem okazję brać udział. Naszym celem była Dolina Kieżmarska na Słowacji.

Każdego roku odbywają się cztery wyjazdy klubowe: dwa wspinaczkowe (np. Jura Krakowsko-Częstochowska) oraz dwa górskie (Tatry zimą i latem). Zaraz po ogłoszeniu propozycji zapisałem się na listę.

Dzień 1

Mieliśmy zapewnione 36 miejsc w budynku obok głównego schroniska. Ostatecznie wybrało się nas z klubu około 25 osób. Wyjechaliśmy z Tomkiem i Piotrem w czwartek w południe z Lublina. Z drobnymi przygodami po drodze byliśmy na parkingu pod szlakiem po 18stej. Temperatura około zera. Na dole bardzo mokro. Po ogarnięciu bagaży za chwilę byliśmy w drodze do schroniska. Od początku było ostro pod górę. Szybko nabieraliśmy wysokości. Szliśmy w kompletnym mroku tylko z użyciem czołówek. Mieliśmy do pokonania blisko 8 km trasy i ponad 650 metrów przewyższenia. Szlak na początku wiedzie lasem, im wyżej tym rzadziej. Nie ma problemów z przebiegiem ścieżki. Jedynym kłopotem dla nas były na prawdę ciężkie plecaki.

Dolina Kieżmarska
Budynek głównego schroniska i Psiak 🙂

Późnym wieczorem dotarliśmy w piękne miejsce jakim jest Dolina Kieżmarska. Czuliśmy się tam wyjątkowo w nocy przy gwieździstym niebie i delikatnie zarysowanych szczytach. Budynek gdzie nocowaliśmy miał tylko jedno duże pomieszczenie na piętrze + stryszek do spania. Były zrobione dwuosobowe boksy (kolega porównywał je do takich jak mają konie 🙂 ). To było fajne rozwiązanie dające chociaż odrobinę prywatności. Był kominek na drewno (koledzy musieli dorzucać drewienka sami). Tego dnia odwiedziliśmy prysznice w głównym budynku. Łazienki były nowe: 3 kibelki + 3 prysznice. Brak kolejek. Temperatura wody raczej sprawiała, że szybko się uwinęliśmy. Czekała już nas tylko zimna noc w swoich końskich boksach 😉 Miałem dylemat, który ze śpiworów wziąć. Na szczęście wybrałem puchowy i udało się przetrwać tę noc.

Dolina Kieżmarska
Nasz "koński boks" 🙂

Dzień 2

Prognozy mówiły o opadach śniegu. Rano nie było niespodzianki. Za oknem dupówa. Wiało i sypało. Temperatura delikatnie na minusie. Zagrożenie lawinowe rosło. Podczas śniadania obserwowaliśmy sytuację na oknem.

Dolina Kieżmarska
Próg Doliny Jagnięcej, w tle schronisko

Najpierw ruszyliśmy do Doliny Jagnięcej. Sporo nawianego śniegu, przecieraliśmy. Pokonaliśmy spory próg dolinki. Dalej ciężko było odnaleźć przebieg szlaku. Na około 1800 m zawróciliśmy.

Dolina Kieżmarska

Kolejną próbą było podejście czerwonym szlakiem w stronę Rakuskiej Czuby. Na lodospadach przy jednym ze żlebów wspinali się nasi koledzy. W ciągu godziny słyszeliśmy przynajmniej cztery lawiny. Szybko wróciliśmy do schroniska.

Dolina Kieżmarska

Po posiłku podjęliśmy jeszcze jedną próbę. Tym razem Magistralą Tatrzańską w stronę Wielkiego Białego Stawu. Udało nam się dotrzeć nad brzeg (chociaż nie było go widać). Ruszyliśmy dalej w stronę Przełęczy pod Kopą. Szlak był zasypany, trochę torowaliśmy w kosówkach. Ostatecznie wbiliśmy się w grań po prawej stronie i podeszliśmy trochę pod górę. Poćwiczyliśmy pracę z czekanem, udało nam się zmęczyć. Tego dnia już nie działaliśmy w terenie.

Dolina Kieżmarska
Zabawy ciąg dalszy 🙂

Dzień 3

Pogoda się uspokoiła. Przestało padać, wiatr ucichł. Niestety bardzo mocno spadła widoczność. Postanowiliśmy, że jeszcze raz wyruszymy w kierunku Jagnięcego Szczytu. Śladów po wczorajszym przejściu już nie było i torowaliśmy od nowa. Sprawnie dostaliśmy się do Dolinki Jagnięcej.

Dolina Kieżmarska
Tomasz i Zielona Dolina Kieżmarska

Okazało się, że około 1800m n.p.m. weszliśmy ponad mgłę. Powoli wyłaniały się okoliczne kolosy. Im wyżej tym lepiej było widać. Zobaczyliśmy ludzi wchodzących żlebem na jakąś przełęcz. Poszliśmy za nimi. Jak się potem okazało weszliśmy na przełęcz pomiędzy Skrajną Żółtą Kopką, a Kozią Kopką. Wysokość ~2070 m n.p.m.

Dolina Kieżmarska
Tatry Bielskie - Murań, Hawrań i Płaczliwa Skała
Dolina Kieżmarska
Tatry Wysokie
Dolina Kieżmarska

Przerwa na foteczki, coś ciepłego do picia i zaraz zbieraliśmy się na dół. Ciekawa była ekipa przed nami. Szykowali się na jakieś wejście: wszyscy w uprzężach, komplet szpeju. Jedna para związała się liną. Myśleliśmy, że będą robić grań w kierunku Jagnięcego. Nic bardziej mylnego. Po prostu zeszli na dół 😀 Jakbyście zobaczyli nasze zdziwienie 🙂 Przy użyciu tylko raków wejście i zejście było banalne. W każdym razie na przełęczy ze względu na zimno byliśmy krótko. Czekała na nas jeszcze raz Dolina Kieżmarska.

Dolina Kieżmarska
Jakaś przełączka

Dolina Kieżmarska

Dolina Kieżmarska
Wspomniana grupa

Powrót

Zdecydowaliśmy się wracać tego samego dnia wieczorem. Spakowaliśmy się i ruszyliśmy w dół. Znów nam towarzyszył mrok. Zdecydowanie ochłodziło się. Gdy dotarliśmy do samochodu było już -10 stopni Celsjusza. Powrót trwał dosyć długo, ponieważ było urwanie chmury, a na Słowacji żadnego pługa nie uświadczyliśmy. W Polsce już nieco lepiej. Po trzeciej nad ranem byłem już na miejscu. Lublin zasypany 🙂

Gdyby ktoś "niewspinający się" jechał na Słowację to Zielona Dolina Kieżmarska jest dostępna turystycznie przez cały rok. Szlaki powyżej schroniska zimą zamknięte.

 

Wpadnij do mnie na Facebooka lub Instagrama:

konto Facebook

konto Instagram

Podziel się opinią

%d bloggers like this: