Przeskocz do treści

Dziennik treningowy – lipiec 2018

lipiec 2018Zdrowo popylam myśląc już o jesieni.  Szykują się też małe życiowe zmiany (znowu), na szczęście na plus. Jedyne co mi wciąż krzyżuje plany  w drodze do maratonu to temperatura za oknem. Na szczęście mój priorytet - długie wybiegania wchodzą.

Może zacznę od końca. Zanosi się na przymusowy (przyjemny) trening dodatkowy. Zmieniam pracę i będę dojeżdżał rowerem jakieś 18 km dziennie. Niby niewiele, ale wiem że nie potrafię jeździć zbyt wolno. Na razie cieszę się na tę myśl. Ciekawe czy moje uda wytrzymają nadprogramowy wysiłek. W tym celu kupiłem sobie fajnego, szybkiego krossa 🙂 Do tego będę musiał się ponownie przyzwyczaić do wstawania przed szóstą.

lipiec 2018
Takiego "krossa" można spotkać przy Chacie pod Rysami w Tatrach 🙂

Jeśli chodzi o bieganie - wpadły dwa treningi >20 kilometrów. Skończyłem fazę budowy kondycji, a zacząłem fazę wstępnej formy. W skrócie trochę więcej szybkich treningów, trochę crossa, progowego. Mimo, że wypadły dwa treningi (zaliczyłem wyjazd w Tatry <3!!! ) to uzbierałem prawie 190 kilometrów. Tygodniowo przekraczam już 50 kilometrów, a będzie tylko lepiej.

lipiec 2018
Rysy zdobyte

Na lipiec 2018 nie miałem zaplanowanych żadnych startów. Mimo to od czasu do czasu czuję nakładające się zmęczenie. W przygotowaniu do maratonu to ważny czynnik. Trzeba ćwiczyć "zmęczone nogi". Tatrzański weekendowy wyjazd się udał. Jednego dnia walczyliśmy z Anią na szlaku, drugiego wylegiwaliśmy jak na pierwszym obrazku.

Podsumowując lipiec 2018:

  • 187 km biegu
  • treningi stabilizacji
  • sprawność na bieżni
  • 65 km na rowerze
  • 22 km w Tatrach (~1500 m przewyższenia!)
lipiec 2018
Zrzut z Garmin Connect

Do Maratonu Warszawskiego jest co raz mniej czasu. Czuję jednak, że z każdym tygodniem rośnie moja wytrzymałość. Myślę, że to będzie pierwszy bieg na tym dystansie na który się dobrze przygotuję. Skoro z treningu do dychy nabiegałem ~3h30 to czy teraz nie uda się zejść z tego 15 minut? Mam nadzieję, że tak będzie 🙂 Niech tylko odpuszczą te upały, bo jest to dla mnie mega męczarnia.

PS. Jak dorwę jakieś fotki to niedługo będzie relacja z Parchatki.

Wpadnij do mnie na Facebooka lub Instagrama:

logo Facebooklogo Instagram

Podziel się opinią

%d bloggers like this: