Przeskocz do treści

Nocna Dycha do Maratonu – ściganie na mrozie

nocna dycha - meta
Jest radość 🙂
III Nocna Dycha do Maratonu 2017 była niezłym sprawdzianem charakteru. Wiatr oraz prawie 10 stopni poniżej zera sprawiały, że trzeba było mocniej niż zwykle zagryźć zęby...

Ten start był pierwszym testem formy po zimie, chociaż bardziej trafnie nazwałbym go potwierdzeniem braku formy. Okoliczności nie sprzyjały wcale. Słaba regeneracja, jedzenie i dzień przez zawodami 300 km za kółkiem. Dlatego założyłem sobie lżejszy cel - 45 minut.

Trzecia Dycha to jak przed rokiem nocna dycha. Organizowana wieczorem - w sobotę o godzinie 22. Ma to moim zdaniem więcej minusów. Przede wszystkim ciemno, ponuro i zimno! Niektórzy twierdzą, że miasto nocą ma klimat. Na pewno tak, ale nie w zimie. Kibiców mniej, po zawodach późny powrót do domu. Jedynym plusem jaki widzę to mniejszy ruch na drodze.

nocna dycha - przed startem
Przed biegiem nastroje dopisywały

Trasa jak na Lublin typowa. Kilka podbiegów, kilka zbiegów. Raczej standard. Korzystnie ułożony profil, ponieważ druga połowa była łatwiejsza. Pod górkę było na al. Piłsudskiego (1,5km),  ul. Filaretów (3km), ul. Pagi i Spadochroniarzy (5,5km). W zasadzie od 6 kilometra mieliśmy płasko lub w dół.

nocna dycha - trasa biegu
Trasa biegu

Po zorganizowanej rozgrzewce (na której ćwiczyłem w puchówce 😀 ) udaliśmy się w strefę mety. Zobacz dlaczego rozgrzewka może uchronić Cię przed kontuzją KLIK. Był szeroki start, dosyć luźno. Strefy startowe były. Start nie był punktualny, kilka minut opóźnienia, a przy takiej temperaturze czekanie nie było fajne.

Sam bieg był raczej w porządku. Na pewno udało mi się pobiec negative splitem, czyli początek wolniej. Wspólnie z Konradem trzymaliśmy tempo. Obaj mieliśmy takie same założenia. Na wykresie ładnie widać, że profil sprzyjał mocnemu finiszowi. Pierwszą połówkę pobiegłem ze średnim tempem 4:34, drugą już 4:18. Ostatnie 200, może 300 metrów to był wbieg na wąski chodnik. Tutaj było ślisko, a na samej mecie śnieg i grząsko. Szkoda, że nikt nie zdołał tam odśnieżyć. Na samym finiszu jeszcze uciekł mi Konrad na 3 sekundy.. ale kiedyś się odegram 🙂

nocna dycha - wykresy
Wykresy z garmin connect

Z tego konkretnego startu jestem zadowolony, bo wypełniłem założenia. Na metę wbiegłem z wynikiem 45:02. Nie był on zły, bo biegło mi się dosyć lekko. Chociaż patrząc szerzej to formy nie ma. Wiem, że nawet lecąc na maksa może udałoby się urwać nie więcej niż minutę. Do życiówki to jednak sporo brakowało. Może następna pójdzie lepiej 🙂

Wolicie biegać w nocy czy w ciągu dnia?

nocna dycha do maratonu 2017

Wpadnij do mnie na Facebooka lub Instagrama:

konto Facebook   konto Instagram

Podziel się opinią

%d bloggers like this: