Przeskocz do treści

I Półmaraton Lubelski – urwałem ponad 4 minuty

Półmaraton Lubelski - meta
Na mecie Fot: Robert Maj
I Półmaraton Lubelski to jedne z najfajniejszych zawodów w jakich brałem udział. Te zawody tylko potwierdziły, że jestem w życiowej formie.

Po I Dyszce do Maratonu KLIK czułem, że to może być dobry start. Nie pomyliłem się, poszło świetnie - o tym na koniec. Półmaraton Lubelski to do tej pory najszybsza moja połówka.

Przed biegiem

Dzień przed startem odebrałem pakiet, przygotowałem ciuszki i wszystkie akcesoria. Zaplanowałem, że wezmę ze sobą dwa żele. Jeden zjem koło połowy dystansu, drugi będę miał na wszelki wypadek. Miałem wątpliwości co do stroju. Miało być 10 stopni, a ja naszykowałem krótkie getry i koszulkę z krótkim rękawem. Muszę przyznać, że to był świetny wybór. Temperaturowo po kilku kilometrach czułem się idealnie. Budzik ustawiłem na 8, rano mała owsianka i przed 9 już jechałem rowerem miejskim na Stadion Lekkoatletyczny. Za chwilę na miejscu pojawili się moi kibice - rodzice. Po kilkunastu minutach udałem się na rozgrzewkę. Oddałem kurtkę i już stałem na starcie.

Co daję dobra rozgrzewka? Przeczytasz TUTAJ.

Półmaraton Lubelski
Szykowanko

Na trasie

Mimo stania w dobrej strefie standardowy problem - wolniejsi z przodu. Po wydostaniu się ze stadionu już mogłem biec swobodnie. Zakładałem złamać 1:38. Planowo miało być na początek 4:40 i przyspieszać. Ostatecznie od razu było odrobinę szybciej. Pierwszy kilometr minął bardzo szybko, później podbieg na wiadukt LL80' - nawet nie poczułem. Na Krochmalnej płasko, dlatego szło świetnie. Następnie pod górkę, żeby wbiec na Wrotkowską. Tutaj odrobinę poluzowałem nogę. Na następnym skrzyżowaniu mijam znacznik 5 km - 23:01, tempo 4:36. Czyli w zasadzie już leciałem na poniżej 1:38.

Kolejny podbieg na Smoluchowskiego, zaraz byliśmy już na osiedlu dzielnicy Dziesiąta. Nadal nie czułem trudów biegu, przyspieszałem. Następnie kolejny już podbieg, tym razem na Zemborzyckiej. Był dosyć długi, pamiętam dwa razy mnie wykończył już na maratonie (relacja z ostatniego TUTAJ). Dalej już z górki ulicą Diamentową, sukcesywnie wyprzedzałem kolejnych zawodników. Na dole ulicy był punkt z piciem i jedzeniem. Wcześniej zjadłem żel, popiłem wodą. Drugie 5 kilometrów zamknąłem z czasem 22:39, tempo już koło 4:31. Nadal biegnę swobodnie. Cały czas wieje.

Półmaraton Lubelski - 10 km
Żel na 10 km. Fot: Robert Maj

Kolejne 3 kilometry biegniemy raczej płasko z trudniejszą końcówką w kierunku Zalewu Zemborzyckiego. Na tamie mocno przyspieszyłem i od tamtej pory podjąłem mocną walkę. W zasadzie płasko aż do mety. Kolejna piątka 22:29.

Biegłem doskonale mi znaną ścieżką prowadzącą nad zalew. Później kawałek wzdłuż JPII i droga wzdłuż Bystrzycy - zwykle trenuje właśnie tutaj. Wpadłem w bardzo równy, mocny rytm. Oddechowo dawałem radę, nogi dobrze podawały. To jest klucz do dobrego półmaratonu - złapać swój równy rytm i go pilnować. Cały czas walczyłem o 1:36. Na 16 kilometrze sobie przeliczyłem, że lecę właśnie na złamanie tego czasu.

Jakieś 2-3 km przed metą wiedziałem, że mi się uda bo już uzbierałem zapas. Wtedy zaświeciła mi się lampka - ile do 1:35? Nie wiedziałem dokładnie, ale i tak walczyłem mocno. Nie wiedziałem, że jest w zasięgu! Jakieś 500 m przed metą Paweł Wysocki motywował do walki. Jeszcze przycisnąłem. Na nawrotce za wiaduktem zorientowałem się, że niewiele mam straty do 1:35. Zebrałem się jeszcze. Wbiegając na stadion jeszcze zrobiłem kosmicznie szybki finisz - na stu metrach jeszcze wyprzedziłem dwie osoby.

Półmaraton Lubelski
Garmin pomylił się o jakieś 150 metrów.

Na mecie

Wbiegłem na metę z czasem 1:35:05. Zająłem 160 miejsce z 1083 osób, które ukończyło bieg. To znaczy, że biegłem ze średnim tempem około 4:30! Poprawiłem, życiówkę z Półmaratonu Solidarności (KLIK) o ponad 4 minuty, ciężko uwierzyć.

Półmaraton Lubelski

Na mecie czułem się dobrze, szybko doszedłem siebie. To znaczy, że miałem zapas. Gdybym tylko wiedział... 5 sekund to przecież nic na takim dystansie. Będzie co działać w nowym roku. Po biegu makaron z mięskiem, na którego był kupon w pakiecie startowym. Przebranie się i do domu.

Półmaraton Lubelski
Widać zapas 🙂
Półmaraton Lubelski
mm.. mięsko 🙂

Cały dzień sobie dogadzałem bardzo niezdrowymi smakołykami 🙂 Za 4 tygodnie kolejne zawody! I Półmaraton Lubelski oceniam świetnie pod każdym względem.

Półmaraton Lubelski

Wpadnij do mnie na Facebooka lub Instagrama:

konto Facebook   konto Instagram

Podziel się opinią

%d bloggers like this: